Ile jest cukru w cu… we mnie

– I jeszcze jedno pani doktor- byłam, żeby sprawdzić dlaczego mi się tak ciężko oddycha- kiedyś przy takich objawach okazało się, że mam zapalenie oskrzeli. Teraz na szczęście wszystko było OK, jakieśtam tylko przeziębienie.- Wiosną ugryzła mnie meszka i nie chciała się rana zagoić. Długo.

Doktor Mirka zbystrzała.

-Proszę mi pokazać – typ z gatunku: “wszystko muszę sprawdzić”

-Ale to było wiosną! (rozmawiałyśmy w październiku). Teraz jest tylko ślad.

-Nie szkodzi. Proszę mi pokazać.

No masz! Już prawie wychodziłam. Znów trzeba się było rozebrać i pokazać prawie niewidoczny ślad na nodze. Przyjrzała się.

glukometr– Zrobimy cukier.

-Co zrobimy?!- Dla mnie, raczej szczupłej osoby, która u lekarza bywała z częstotliwością komety Halleya nad ziemią takie stwierdzenie równało się stwierdzeniu “polecimy w kosmos”. Przecież cukier badają jedynie osoby z cukrzycą, otyłe!

Miała nosa.

– Hiperglikemia na czczo.

– Hiper…- co?

Wytłumaczyła dokładnie, odpowiadając cierpliwie na wszystkie moje pytania, o co chodzi.

-I z mojego doświadczenia wynika że za 2, 3, góra 4 lata i przejdziemy na leki.

– Aha. No dobrze. A ile czasu będę te leki brała?

-Jak to? Do KOŃCA ŻYCIA.

Najpierw zdumienie, potem niedowierzanie a potem OGROMNY SPRZECIW – tak mniej więcej w ułamku sekundy wyglądały moje emocje. Do końca życia?! OOOO… NIE!

I się zaczęło.

Najpierw oczywiście przerzuciłam internet.

Kupiłam glukometr. Tak na wszelki wypadek. 120, 110, 132, 100,- nie mogłam rano uwierzyć w to, co widziałam na wyświetlaczu. O co chodzi? Przecież dobrze się czuję, nic mnie nie boli. Jestem SZCZUPŁA!

Z pomocą Dr Mirki i wujka Google zaczęłam temat ogarniać.

torcik

 

Jak to nie jeść Grześków? Dzień bez Grześka- dniem straconym! Kawy nie słodzić?!! (3łyżeczki). Przecież gorzkiej NIE DA się wypić! Spaghetti moje ukochane do widzenia? Białe, chrupiące bułeczki z dżemisiem na śniadanie też? A rozpływające się w ustach torciki z bitą śmietaną? – Nie mogłam wyjść z permanentnego uczucia zdumienia, sprzeciwu i żałości okrutnej, że oto pozbawiona będę tych rozkoszy podniebienia, tych  codziennych chwil szczęścia, tego nieba na ziemi.

No tak Czechorowska ale ALBO- albo… Widmo cukrzycy i wszystkiego co z tym związane zwyciężyło – zaczęłam MYŚLEĆ.

O ile rozkoszne chrupnięcie i trzask gryzionego Grześka można zastąpić odgłosem pękającego migdała, o tyle gorzka kawa… na początku przywodziła na myśl coś…. no nie wiem….jodynę? Ale walczyłam. Czytałam, porównywałam, testowałam, sprawdzałam.

Od tego momentu w moim życiu trochę czasu upłynęło.

kawa

Dziś z upodobaniem piję gorzką kawę (nawet bez śmietanki!) i zachodzę w głowę jak mogłam pić słodzoną! Grześki i inne wafelki są w tej chwili produktami z innej planety a czarny chleb ulubionym pieczywem. A glukometr? Nie od razu zorientował się, że się staram ale gdy po jakimś czasie pokazał 70 a bateria była niedawno zmieniona, pobiegłam do internetu sprawdzić jaki jest dolny poziom cukru na czczo! Przesadziłam? Uff! Na szczęście nie! Dziś, gdy sporadycznie, kontrolnie mierzę poziom cukru na czczo, zawsze waha się w okolicach 90.

 

Czasami myślę, że moja paniczna ochota na słodkie mogła być wynikiem braku chromu- wtedy niestety nie miałam o tym bladego pojęcia i do dziś żałuję, że tego nie sprawdziłam. Używając WellnessPack pewnie zupełnie nieświadomie uzupełniałam systematycznie ten niedobór. Ochota na słodkie nie zniknęła oczywiście od pierwszej saszetki ale w tej chwili z saszetkami się nie rozstaję. Nieocenione zasługi w moim pojedynku z cukrową paniką oddał mi Koktail Natural Balance, który, dzięki niskiemu indeksowi glikemicznemu, blokował napady a lody z jego udziałem są do dziś ulubionym deserem całej rodziny (szczególnie w tym czasie, gdy fala upałów “odrzuca” od innych słodyczy).  No i batony– jak lody “wyjdą” albo łazimy po górach .

Czy można?  MOŻNA!

Czy warto?  Na to pytanie każdy sam musi sobie odpowiedzieć.cukier albo zdrowie

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *